Blog
Okiem teologa
Paweł Pomianek
Paweł Pomianek teolog świecki, filolog polski
25 obserwujących 442 notki 398175 odsłon
Paweł Pomianek, 17 stycznia 2010 r.

Z Budajczakiem o edukacji domowej

Poziom edukacji w szkołach jest opłakany, w dodatku coraz mocniej szerzy się w nich antywartości; pozostawianie dzieciom możliwości niekontrolowanego kontaktu z innymi młodymi ludźmi też jest coraz bardziej niebezpieczne. Stąd coraz bardziej zasadne jest poważne rozważenie alternatywy dla nauczania swoich dzieci poprzez edukację domową.

Decyzja o wyborze homeschoolingu nie jest na pewno sprawą prostą. Pojawia się zawsze wiele pytań i wątpliwości. Choćby te dotyczące niebezpieczeństwa zbytniej alienacji dziecka z grupy rówieśniczej lub w ogóle postawienia rodziny w roli dziwaków w oczach lokalnej społeczności (to problem, który może się pojawiać zwłaszcza na terenach wiejskich). Inny kłopot to także liczne poświęcenia, jakie na pewno ze strony jednego z rodziców będą się wiązać z prowadzeniem edukacji domowej. Trzeba też na samym początku postawić sobie pytanie, czy chcę przez całe życie użerać się z urzędasami, którzy zawsze niechętnym okiem patrzą na rodziców biorących sprawy edukacji we własne ręce i starają się kłaść kłody pod nogi. Niemniej te najważniejsze pozorne problemy natury ideologicznej oraz dotyczące jakości homeschoolingu obala w rozmowie z Sylwią Pikulą Marek Budajczak.
 
Marek Budajczak jest pionierem edukacji domowej w naszym kraju. Nie jest postacią anonimową – pisano już o nim także na Salonie. Polecam świetny wpis Xiazelukisprzed przeszło roku. Dziś chciałbym przybliżyć postać Budajczaka jako autora książki, a w związku z tym jednej z osób, z którą rozmawia Sylwia Pikula, w swoim zbiorze rozmów z Autorami interesujących pozycji. Rozmowa jest tym bardziej ciekawa, że Pikula zdaje się z dużym sceptycyzmem patrzeć na homeschooling, w związku z tym zadaje Budajczakowi zasadne pytania, dzięki którym może on obalić najczęściej powtarzane zarzuty wobec nauczania domowego.
 
Poniżej kilka interesujących kawałków rozmowy.
 
**************
 
Czy może Pan w skrócie opowiedzieć naszym czytelnikom, na czym polega istota edukacji domowej i jak narodził się sam pomysł tej formy kształcenia? (…)
 
– Edukacja domowa to taka forma spełniania powszechnego obowiązku nauki, w której odpowiedzialność za kształcenie własnych dzieci przyjmują na siebie ich rodzice. Dzieci takie uczą się zasadniczo we własnym domu, bez uczęszczania do szkół, tak publicznych, jak i niepublicznych. Współczesny renesans tej odwiecznej przecież praktyki (powszechną szkołę, jako pierwsze w świecie wprowadziły Prusy dopiero w XIX wieku!) datowany jest na początek lat 80. minionego wieku, kiedy zaczął się organizować ruch „homeschoolingu” w USA. (…)
 
Gdzie taka forma edukacji osiągnęła największą popularność? Jak to wygląda w Polsce? Wiemy, że jest ona dozwolona w Polsce już od 1991 roku, a jak na razie tylko ok. 30-40 rodzin korzysta z tej alternatywy.
 
– Największą popularnością domowe nauczanie cieszy się w USA, a jej wskaźniki stale tam rosną, sięgając obecnie liczby ok. 2,5 mln. dzieci edukowanych poza szkołami. W ocenach komentatorów ruch edukacji domowej jest najbardziej dynamicznym amerykańskim ruchem społecznym ostatnich dziesięcioleci. Niska liczba określająca ilość polskich rodzin korzystających z edukacji domowej jest skutkiem tak historycznych zaszłości i współczesnych warunków naszego życia, jak i „zapobiegliwości” państwowych organizatorów oświaty, marginalizujących przy pomocy represyjnych rozwiązań prawno-administracyjnych obywatelską autonomię w zakresie edukacji.
 
(…)
 
Jak (…) ocenia Pan przyszłość edukacji w szkołach publicznych?
 
– Albo się zmieni, albo dalej będzie niekiedy toksycznym, niekiedy wprost destrukcyjnym pozorem.
 
A czy nie jest przypadkiem tak, że „homeschooling” może mieć negatywny wpływ na proces socjalizacji dziecka? Niektórzy uważają przecież, że już samo wysłanie dziecka do przedszkola pomaga mu później w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi, szczególnie, jeśli chodzi o jedynaków.
 
– Własne doświadczenie, jak i wszystkie dostępne mi wyniki badań wskazują na efekt wprost przeciwny: dzieci edukacji domowej są pozytywnie uspołecznione – dysponują rozwiniętymi kompetencjami społecznymi i w wyższym niż ich „szkolni” rówieśnicy stopniu angażują się w działania prospołeczne. Skądinąd nie są zamknięte w klatkach, a z kolegami spotykają się na podwórkach i w konstruktywnych pozaszkolnych grupach zorganizowanych (np. dla moich dzieci były to grupy: „Dzieci Maryi” i ministrantów).
 
Interesujące jest to, jak zagadnienie edukacji domowej jest wygląda od strony formalnej – np. kto i w jaki sposób nadzoruje rodziców/opiekunów odpowiedzialnych za kształcenie dziecka?
 
– Obecnie zasadniczym czynnikiem nadzoru jest dyrektor obwodowej szkoły, który może nałożyć na rodziców i na dzieci dowolne warunki, ponieważ nie wypracowano w tym względzie żadnych standardów. Na szczęście dyrektorzy raczej nie dysponują rozwiniętą wyobraźnią.
 
Na stronie Stowarzyszenia Edukacji Domowej pisze Pan, że „państwowy monopolista oświatowy (...) w serii kolejnych nowelizacji ustawy i rozporządzeń, ustanowił coraz większe restrykcje dla edukacyjno-domowych «rebeliantów»”. Czy mógłby Pan to rozwinąć?
 
– Po pierwsze, rodziców ubiegających się o zezwolenie na domową edukację postrzega się jako dziwaków-pyszałków, którzy odrzucają „błogosławieństwo” państwowej oświaty. Urzędnicy oświatowi, uniesieni zawodową odpowiedzialnością, dla obrony „dobra (cudzego) dziecka” gotowi są prześladować zarówno samo to dziecko, jak i jego „podejrzanych” rodziców. Zresztą, jak porządny urzędnik mógłby zaufać zwykłemu obywatelowi? Tym bardziej zaś tak dalece nie-zwykłemu! W tym właśnie duchu MEN, kiedy dowiedziało się, iż pojawili się pierwsi zainteresowani edukacją domową rodzice, zaczęło zabiegać o nowelizację nazbyt liberalnych przepisów z 1991 r., skutecznie doprowadzając sprawę do – restrykcyjnego – końca.
 
Sprawy dopełniły zmiany na poziomie ministerialnych rozporządzeń, które doprowadziły owo obywatelskie uprawnienie niemal do punktu praktycznej „martwoty”. Jednym z podstawowych problemów jest wymóg egzaminacyjny – każde dziecko musi przynajmniej raz w roku (o ile widzimisię dyrektora nie idzie dalej) zdawać egzaminy klasyfikacyjne z większości przedmiotów nauki szkolnej: pisemne i ustne. Jako że brak jakichkolwiek regulacji w tym względzie, egzaminy takie realizować można na każdy, nawet najbardziej absurdalny i sadystyczny sposób. A przecież żadne inne dziecko polskie nie zdaje takich egzaminów. Czyż to nie dyskryminacja!?
 
(…)
 
**************
 
Książka Marka Budajczaka, pt. Edukacja domowa

 
Niestety obecnie nie jest ona dostępna w księgarniach, jednak zainteresowani na pewno znajdą do niej drogę.
 
**************
 
Na koniec coś praktycznego. Przykład walki z naszym systemem politycznym, który kładzie nacisk na to, by rodzice mieli jak najmniej do powiedzenia w kwestii wychowania swoich dzieci. Gra jest warta świeczki, jak pokazuje przykład pp. Anny i Jarosława Kopciów.
 
 
**************
 
Całość wywiadu z Markiem Budajczakiem można znaleźć w książce Wokół pisania. Rozmowy z Autorami, którą można przeczytać po wykupieniu abonamentu w Libenter.pl. W książce także inne ciekawe rozmowy z autorami książek, m.in.
  • O tym, jak w dzisiejszych czasach wychować miłośnika książki z dr Justyną Truskolaską;
  • O tym, w jaki sposób przywiązujemy się do poszczególnych marek i czym kierujemy się dokonując zakupów z psychologiem dr Anną Marią Zawadzką;
  • O rywalizacji nowych mediów z tradycyjnymi z literaturoznawcą, drem Piotrem Drzyzgą.

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Księgarnia internetowa Tolle.pl

Jestem świeckim magistrem teologii katolickiej sympatyzującym z odradzającym się w Kościele ruchem tradycjonalistycznym. Tematy najbliższe mi na polu teologii, związane w dużej mierze z moją duchowością, to: liturgia (w tym historia liturgii), mariologia i pobożność maryjna, tradycyjna eklezjologia oraz szeroko pojęta tematyka cierpienia w odniesieniu do Ofiary krzyżowej Jezusa Chrystusa. Przez lata zajmowałem się także relacją przesądów do wiary katolickiej.

W życiu zawodowym zajmuję się redakcją i korektą tekstów (jestem również filologiem polskim) oraz pisaniem. Zapraszam na stronę z poradami językowymi, którą wraz ze współpracownikami prowadzę pod adresem JęzykoweDylematy.pl. Ponadto pracuję w serwisie DziennikParafialny.pl. Moje publikacje można odnaleźć w licznych portalach internetowych oraz czasopismach.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @KFIATUSHEK7 Ależ ja się nie martwię! My się przy tym po prostu dobrze bawimy :-)....
  • @TU I TAM 66 A cóż Pan taki sfrustrowany? Coś się stało? Ktoś krzywdził? Jeśli chodzi...
  • @DEDA Moim zdaniem hipoteza jest całkowicie niewiarygodna. Te niespójności nie są aż tak...

Tagi

Tematy w dziale